Dziś jest 23.11.2017 | Obchodzimy imieniny: Adeli, Klemensa, Orestesa
Nie jesteś zalogowany! Zaloguj się lub zarejestruj jeśli nie posiadasz konta!
Nie pamiętam hasła / Zarejestruj nowe konto!
Get Adobe Flash player
Strona główna » Artykuły » Pełzaki » Nasze bajki dla dzieci » Ciemność

Ciemność

Dodano 15.08.2012, 16:17 / Autor: Ilona Popławska / Wyświetleń: 3421

Było to dawno, ale to bardzo dawno temu....Rozpoczął dziadek swoją kolejną niesamowitą historię. To była jedna z tych o potworach, stworach i innych niebezpieczeństwach!

-Dziadku!! Opowiedz nam jak przestałeś się bać ciemności!-krzyczał Krzyś, okryty ciepłą kołderką pod samiuteńką szyją.
-Już wnusiu opowiadam, spokojnie, na pewno usłyszysz całą tę historię-pocieszał go dziadek.
Dziadek zawsze miał takie niesamowite historie w pamięci, a chłopcy aż drżeli pod kołdrami.
Tym razem Michaś, ten co niczego się nie boi zadrżał w oczekiwaniu na niesamowitą opowieść dziadka.
-Tak więc, chłopcy jak już mówiłem to było dawno temu!- kontynuował dziadek
A może i jeszcze dalej, 20 lat czy więcej... - droczył się z wnukami. Chłopcy zniecierpliwieni chcieli już odpuścić opowiadanie historii kiedy dziadek Bonifacy zaczął.
-Jak byłem małym chłopcem, może w wieku Krzysia... Tak czy inaczej miałem te 5 może 7 lat.-kontynuował dziadek - nasz stary dom był wielki, ogromny!! Było w nim kilka pokoi na górze, 4 na dole. Kuchnia, z której szły zapachy na cały dom! Oj pachniało!. Było to gorące lato. Dzieci z okolicy schodziły się na różne zabawy czy na gry. Dni mijały nam tylko na zabawach – zamarzył się dziadek.
-Dziadku!!!! - Wołali zgodnie chłopcy, gdy dziadzio zatracił się na kilka minut we wspomnieniach.
-A tak, już wiem... Przepraszam chłopcy...- zawstydzony przyznał – Tak więc, gorące lato, codziennie kąpaliśmy się w stawie, a wieczorem dopiero przychodził czas by coś zjeść by pokazać się mamie, a Waszej prababci, że żyje- śmiał się w głos. Właśnie takiego dnia, gdy księżyc świecił wysoko na niebie myślałem o tym co jest tam wysoko w niebie. Zawsze odwlekałem zgaszenie światła, tłumaczyłem mamie, że chcę poczytać o „Niebiańskich wojownikach” czy inną ciekawą książkę. W rzeczywistości bardzo bałem się ciemności!!
-Dziadku?! Ty bałeś się ciemności? - pytał nieco zawstydzony Krzyś, który bał się tak samo ciemności jak jego dziadek za młodu.
-Tak Krzysiu. Ale pokonałem ją!- mówił dalej dziadek. Tego wieczoru, gdy była pełnia wszystkie gwiazdy świeciły jak szalone, aż w pokoju zrobiło się jasno, nie mogłem zasnąć, bałem się, ciągle myślałem, że coś jak tylko wyłączę światło to spod łóżka wyjdzie jakiś potwór i będzie chciał mnie porwać czy co gorsza pożreć!
Chłopcy aż dostali gęsiej skórki. Jednak historia bardzo ich interesowała.
-Później byłem taki zmęczony że zasnąłem. Jednak w nocy przyśnił mi się ten potwór. Miał wielkie zielone oczy żaby, na grzbiecie kolce... Tak krzyczałem przez sen, że rankiem mama pytała co mi się śniło. Nie chciałem jej powiedzieć czemu bo się wstydziłem tego, że boję się ciemności. Mama jednak dobrze wiedziała o co chodzi i popołudniu zawołała mnie do domu. Gdy wszedłem do pokoju miała przygotowane różne rzeczy- kartonik, kolorowe papiery, klej, nożyczki i inne różności. Bardzo się zdziwiłem po co to mamie. Na to mama rzekła:
-Synku, powiesz mi czemu tak krzyczałeś przez sen? Może czegoś się boisz? Na przykład ciemności?
- Przytaknąłem tylko głową, a mama się uśmiechnęła i powiedziała że zna sposób na tego potwora!
-Jak byłam mała też się bałam ciemności i moja mama znalazła sposób na to, a teraz ja ci go pokażę.
-Ale po co mamusiu ci te rzeczy? Kartonik? Papiery?
-Już ci mówię Kochanie. - rzekła mama. Najlepszym sposobem na pokonanie potwora jest... drugi potwór!
-Z tych rzeczy zrobimy razem Przyjacielskiego Potwora, który będzie Cię bronił przed tym strasznym.
-Co ty mamuś mówisz?- pytałem zdziwiony.
-Bonifacy, pomyśl teraz jakie ma ten Twój nowy przyjaciel ma mieć kolory.
-Musi być kolorowy! Pomarańczowe oczy, różowe ręce, zielony tułów... - mówiłem podekscytowany
-Dobrze Kochany Synku – śmiała się mama. Całe popołudnie zeszło nam na dopracowywaniu potwora.
-Gdy przyszedł wieczór, trochę się bałem... Mama przyszła do mnie powiedzieć „dobranoc” i powiedziała mi jak mój Nowy Przyjaciel mi pomoże.
-Słuchaj syneczku uważnie...Postaw Przyjaciela obok łóżka na stoliczku. Porozmawiaj z nim jak pójdę, powiedz czego się boisz i że chcesz aby Cię obronił... A potem wyłączysz lampkę. Nie dowierzałem za bardzo w słowa mamy. Jednak zrobiłem jak powiedziała. Po wyłączeniu lampki w chwilę zasnąłem. A rano mama się zapytała mnie
-Jak synku Ci się spało?
-Mamo!! Miałaś rację Smoczuś mi pomógł i ten zły potwór już nie przyszedł do mnie i nawet mi się nie śnił!- po czym mocno uścisnąłem mamę.
-Od tej pory już nigdy nie bałem się ciemności przy zasypianiu - kończył opowieść dziadek.
Chłopcy postanowili że nazajutrz rano też zrobią takie przyjazne potwory! Jak pomyśleli - tak zrobili.
Kilka dni później....
-Dziadku! Zrobiliśmy Nasze potwory- mówili chłopcy jeden przez drugiego.
-I jak? Pomogły Wam? - zapytał ciekawy dziadek.
-Pewnie! Nawet ja już się nie boję- mówił dumny Krzyś.
-Moje Zuchy! - uśmiechnął się dziadek do wnuków.
Takim sposobem chłopcy nie tylko przestali się bać ciemności, ale zasypianie było dla nich bardzo przyjemne!
A ranki witali uśmiechniętymi buziami!

Jaki morał z bajki? Nie taki diabeł straszny jak go malują :)


 

Bajkę możecie posłuchać na głównej stronie naszego portalu.

Komentarze na forum
  • [ Sprawdź komentowany artykuł ]
  • Dodano 15.08.2012, 16:17 przez EduPełzaki
Przejdź do forum
Wyszukaj artykuł
  • Szukaj:
  • Kategoria:
Ostatnio na forum
Zobacz forum
Zobacz również